Witaj i czytaj

May 10, 2010Napisane one

 

ska - kosmos - specialties24.wroclaw.pl - series24.wroclaw.pl - intellectual-property24.wroclaw.pl - fiction24.wroclaw.pl - basketball24.wroclaw.pl - atlases24.wroclaw.pl - constitutional-law24.wroclaw.pl - wczasy nad morzem - wyjazdy kitesurfing do egiptu, wycieczki - ogrodzenia metalowe warszawa - Wycieczki wakacje wczasy Biuro podróży Turcja Kenia Egipt - Idealne kosmetyki przeznaczzone sądla pięknych pań - www.zdrowie.shabtolit.biz smartphone panele podĹ‚ogowe GadĹĽety historia www.bioticaindia.com

opisujących porwanie albo wychowańcy jakiejś misji.Przyszła mu też jeszcze inna myśl, która poruszyła go do głębi.A słoń wyciągnął ku nim trąbę, jakby chciał prosić o więcej, i odezwał się potężnym głosem: - Hrrumf! - Chce jeszcze! - Spodziewam się - powtórzył Staś.Może to skała, a może nosorożec lub bawół, który zwietrzywszy człowieka ocknie się z drzemki i rzuci się natychmiast do ataku.Postanowił przesiedzieć przy Nel całą noc i poić ją gorącą wodą z miodem.Nagle Nel siadła na posłaniu.Karawana rozciągnęła się długim sznurem.Chłopiec przypomniał sobie jednak słowa młodego Murzyna, wówczas gdy ów udał się nocą szukać Saby i wróciwszy z nim powiedział: "Kali się bać, ale pójść.- Co ty mówisz? - rzekł.W końcu zapytała: - Stasiu, prawda, jaki on rozumny? - Jak Salomon - odpowiedział Staś.Dzieci przyjmowały oklaskami i śmiechem te popisy.Więc dziewczynka podniosła swą bladą twarzyczkę ku górze i utkwiwszy oczy w srebrnej tarczy księżyca, poczęła błagać o ratunek Tego, który na niebie porusza kręgi gwiazd, a na ziemi stosuje wiatr do wełny jagnięcia.Była to liczna i sowicie zaopatrzona ekspedycja rządowa, wysłana dla zbadania wschodnio-północnych stoków olbrzymiej góry Kilima-Ndżaro

do paszczy.Podróż stawała się z każdym dniem uciążliwsza.- O, panie wielki! - mówił - Samburu zwyciężyć wojowników Fumby, zabić ich mnóstwo i rozpędzić tych, których nie zabić, a Fumbę oblegać w wielkiej bomie na górze Boko.Po dziesięciu dniach drogi karawana przeszła wreszcie przełęcze górskie i weszła w kraj odmienny.Należeli też widocznie do szczepu Szylluków, który ciągnie się daleko na wschód, albowiem Kali i Mea rozumieli wybornie ich mowę, a Staś w połowie.Po chwili zaczęła się skarżyć na gorąco, a jednocześnie trzęsła się pod wojłokami i pod pledem.Kali, który znał jako tako język ki-swahili, na wszystkie pytania odpowiadał tylko: "Bali! bali!", co znaczy: daleko! daleko! - ale to było wszystko, co Staś zdołał z niego wydobyć.- Więc pytam jeszcze raz, dlaczego twoja mądrość nie pozostawiła ich w domu? - Bo gdyby M'Kunje i M'Pua zostać, wówczas obaj namawiać by Wa-himów, żeby Wa-himowie zabić Kalego po powrocie, ale jeśli oni iść z nami, Kali na nich patrzeć i pilnować.Wyobrażam sobie dwoje dzieci idących w taką noc przez pustynię.Tej myśli nie mógł po prostu przenieść.Otóż posłuchaj mnie: pokazuje się, że po

chłopiec wziął strzelbę śrutówkę i poszedł wzdłuż rzeki ku kępie wysokich krzewów, na których ptaki te sadowiły się zwykle na noc.Stasia uderzyło teraz dopiero to, że w chwili, w której zsunął się był do wąwozu, żaden Murzyn nie poruszył się, nie drgnął nawet - i że w czasie całej rozmowy spali wszyscy: jedni z głowami opartymi o skałę, drudzy z pospuszczanymi na piersi.Ludzie, którzy mogli dać jakąś wiadomość, pomarli na ospę, z głodu lub zginęli podczas ciągłych rzezi - i dzieci jak w wodę wpadły! W końcu obaj ojcowie stracili wszelką nadzieję i żyli tylko wspomnieniami, głęboko przekonani, że nic już ich w życiu nie czeka i że dopiero śmierć połączy ich z tymi najdroższymi istotami, które były dla nich wszystkim na ziemi.Wszak mówiłeś, że uciekliście z niewoli derwiszów i ukrywacie się w dżungli? Czy tak? - Tak, panie, mówiłem.- Ja wolę Murzynów - odpowiedziała dziewczynka.- Ale co? - Ale myślałam, że ty mnie obronisz.Kapitan rozkładał na ten widok ręce i mówił co chwila: "Clary, dużo widziałem, ale takiego chłopca nie widziałem!" - A poczciwy doktor powtarzał z nie mniejszym zdumieniem: "I małą wyrwał z niewoli - i ją ocalił!" - po czym leciał do

mu nie zleciała z siodła i nie potłukła sobie noska.Zanim upłynął kwadrans, Staś znalazł się w miejscu, w którym przeciwległa skała była najmocniej oświecona, co wskazywało, że u jej stóp musi się palić ogień.To pomyślawszy zbliżył się i trącił nogą jednego ze strażników, lecz natychmiast cofnął się z przerażeniem Oto pozornie śpiący Murzyn leżał na wznak z nożem wbitym po rękojeść w gardło, a obok drugi, z szyją również tak strasznie przeciętą, że głowa była prawie oddzielona od tułowia.Chłopcu wydało się na pierwszy rzut oka, że jest to wyjątkowo wielki serwal [7] , jednakże po bliższym przypatrzeniu się poznał, że tak nie jest, albowiem zabity zwierz przechodził rozmiarami nawet lamparta.Ludzie mieli zapadłe oczy i popękane wargi, a na nich zeschnięte grudki krwi.- A ten obóz? - To obóz śmierci.Wezmę strzelbę i pójdę, bo trzeba będzie nawędzić mięsa.Król opowiadał o tym fetyszu,

tej strony Afryki, to jest z Mombassa.- Wrócę z pewnością, żeby panu raz jeszcze podziękować z całego serca i pomóc mu, w czym potrafię.Kapitan zadarł z kolei głowę, przysłonił oczy ręką i zdziwił się nie mniej od doktora.Staś z litością i przerażeniem począł przypatrywać się śpiącym.Staś był zbyt młody, by zmiarkować, że podobne poglądy na złe i dobre uczynki wygłaszają i w Europie - nie tylko politycy, ale i całe narody.Ponieważ jednak zrobiło jej się żal poczciwego olbrzyma, więc bez namysłu siadłszy w kucki przy jego nodze poczęła wyjmować delikatnie naprzód większe, a potem mniejsze zadziory, nie przestając przy tym szczebiotać i zapewniać słonia, że nie pozostawi ani jednej.Toteż widok, jaki mieli przed sobą, tak dalece przechodził wszelkie ich pojęcia i wyobrażenia, że sami nie wiedzieli, co im wypada czynić: walczyć czy uciekać, gdzie oczy poniosą, choćby przyszło pozostawić wszystko na wolę losu.Słowa depeszy: "Dzięki chłopcu", tłumaczyli sobie tak, że Staś zawiadomił kapitana i doktora listownie, gdzie się obaj z Nel znajdują.Dni były upalne, ale noce z powodu wysokiego położenia okolicy tak zimne, że Staś kazał Mei przykrywać Nel dwoma kocami.Jadł on z początku wszystko, co mu pod nogi wpadło, lecz wkrótce zaspokoiwszy pierwszy głód począł przebierać.- Co to ma znaczyć? - zapytał doktor.- JA już nie wrócę.- A kiedy wyjedziemy? - Zapasy przygotowane, ładunki rozdzielone, więc należy tylko objuczyć zwierzęta i możemy ruszać choćby jutro.Dzieci rozmawiały o podróży i o tym, że każdy dzień zbliża ich jednak do oceanu i do ojców, do których obydwoje nie przestawali tęsknić ciągle.I wiesz, co myślę - że jeśli dojdziemy szczęśliwie do oceanu, to nikt nam nie uwierzy, gdy powiem, że w Afryce słonie wodne.Aż nareszcie miał dosyć, cisnął bęben pod nogi M'Ruy.A nieznajomy skinął kilkakrotnie głową i rzekł: - Dobrze, dobrze.W oczach stanął mu obraz strasznego zwierza spoczywającego z zakrwawioną mordą w jakiejś ciemnej jaskini i szarpiącego ciało Nel.- Czy ty wiesz o tym, Kali - zapytał pewnego razu - że za dwadzieścia dni, a na koniach nawet prędzej moglibyśmy dojechać do twego kraju? - Kali nie wie, gdzie mieszkać Wa-hima - odpowiedział młody Murzyn potrząsając smutnie głową.- Słoń? - Tak - odpowiedział młody Murzyn machając rękoma.Czy ty zdajesz sobie z tego sprawę, gdzie się obecnie znajdujecie? - Nie.- I niech go ukąsi wąż! - Wąż.- I nie opuścił małej.I zatrzymawszy się zapytał: - Jak oznaczyć, gdzie?.Owszem,

długo.- Nikt go odtąd nie dotknie.Oczywiście

do Behr-el-Jussef, a później do Nilu, ale będziemy to czynili w nocy.- Bo się namyślam, czy lepiej przywiązać cię do siodła, czy związać ci ręce z tyłu.Drzewa suchego ani suchego nawozu, którym posługują się Arabowie, nie było, ale Chamis, syn Chadigiego, nazrywał róż jerychońskich i ułożył z nich spory stos, który zapalił.Lecz tę pociechę zatruła mu myśl, że w takim razie czekają ich jeszcze całe tygodnie drogi, która w końcu musi jednak wyczerpać siły Nel - i przez cały ten czas czeka ich towarzystwo łotrów i morderców.Po czym spojrzawszy na Arabów dodał w duszy: "Ach, chciałbym tych wszystkich łotrów.W najgorszym razie możesz pożegnać się z posadą.Ona ma Sabę, a ja sztucer, więc niech kto spróbuje ją pokrzywdzić.W ten sposób Idrys i Gebhr muszą wpaść w ręce władzy, a my odzyskamy dzieci.— Wiesz! jest Chamis! — zawołał już z daleka.Popatrz na siebie z boku i wymaż kolory z tego obrazu.Stasiowi jednak uśmiechały się głównie brzegi jeziora Karoun z rojami ptactwa i wyprawy na wilki do pustynnych wzgórz Guebel-el-Sedment.Ale choćby mnie mieli co dzień smagać korbaczem, a nawet zabić, nie przestanę myśleć o tym, by wyrwać Nel i siebie